T-shirt – bielizna, która stała się elementem kultury masowej

t-shirtT-shirt, któż go nie posiada w swojej szafie? Idealnie sprawdza się zarówno w stylizacji sportowej jak i wyjściowej, codziennej i odświętnej. Odpowiedni dla dzieci, młodych ludzi, ale i dla starszego pokolenia. Aż trudno sobie wyobrazić, że na początku był traktowany jako bielizna, a jego kariera zaczęła się dopiero pod koniec XIX wieku. Obserwując przemianę  t-shirtu jesteśmy jednocześnie świadkami zmiany obyczajowości, kultury masowej i sztuki. Gdyby na początku dwudziestego wieku jakikolwiek mężczyzna odważył się wyjść w białym podkoszulku na ulicę, zapewne zostałby poddany społecznemu ostracyzmowi, a nawet podlegał konsekwencjom prawnym. Obecnie, t-shirt jest dobierany nawet do eleganckiego garnituru. Cóż, moda i społeczne oczekiwania wciąż ewaluują.

Ekwipunek amerykańskich marynarzy

Biały, bawełniany podkoszulek był niezbędnym elementem munduru amerykańskich marynarzy na początku dwudziestego wieku. Nie przypominał jednak kształtu tak popularnego dzisiaj. Można go było raczej porównać do dziecięcych śpiochów. W dodatku był wykonany z wełny, która, chociaż ciepła, nie była zbyt praktyczna. Z czasem ten bieliźniany element zmieniał się. Pozbawiono go guzików, nogawek i długiego rękawka. Za to dodano lamówkę wokół dekoltu i porzucono wełnę na rzecz przewiewnej bawełny. Takiej praktycznej koszulki pozazdrościli amerykańskim marynarzom ich europejscy koledzy. W czasie drugiej wojny światowej biały bawełniany podkoszulek był używany także przez żołnierzy francuskich i brytyjskich oraz ich sojuszników.

Dobra reklama

Amerykańskie firmy odzieżowe zajmujące się produkcją t-shirtów nie mogły chyba sobie wyobrazić lepszej reklamy niż bohaterscy, dobrze zbudowani i przystojni żołnierze, którzy podkoszulki nosili. Na nową modę zareagował Hollywood. W filmie “Tramwaj zwany pożądaniem”, w klasycznym białym podkoszulku wystąpił Marlon Brando. Trzeba dodać, że Brando był wtedy u szczytu swojej kariery i był prawdziwym bożyszczem tłumu, nie tylko zresztą damskiego. A później był jeszcze nonszalancki, młodzieńczo przystojny James Dean, W filmie “Buntownik bez powodu” wystąpił w klasycznych dżinsach i białym podkoszulku, pięknie eksponującym muskulaturę młodego aktora. I wtedy ruszyła lawina. T-shirt stał się symbolem niezależności, luzu i nonszalancji. Któż bowiem z panów nie chciał wyglądać jak Brando, czy Dean?

T-shirt powie wszystko?

Branża reklamowa bardzo szybko odkryła, że koszulka nie musi być tylko jednobarwnym elementem męskiej, a od lat sześćdziesiątych, damskiej garderoby. Już w 1948 roku sztab kandydata na prezydenta Thomasa Dewey’a zachęcał wyborców do głosowania poprzez umieszczenie sloganów reklamowych na podkoszulkach właśnie. Od tej pory t-shirt stał się elementem garderoby, który chętnie wykorzystywano do umieszczania różnorodnych haseł i napisów. Często służyły one do demonstrowania poglądów politycznych. Niebywałą karierę zrobił na przykład t-shirt z wizerunkiem kubańskiego rewolucjonisty Che Guevary. Na podkoszulkach chętnie umieszczano również wizerunki zespołów każdego rodzaju muzyki. To napędzało sprzedaż płyt i biletów na koncerty. Wypadało mieć chociaż jeden egzemplarz z wizerunkiem ukochanej grupy.

Najpopularniejszy element garderoby

Obecny t-shirt nie jest już symbolem modowej rewolucji. To przede wszystkim wygodny element garderoby zarówno dla pań jak i dla panów. Oczywiście znajdzie się też w dziecięcych stylizacjach. Największe domy mody starają się w kolejnych sezonach przygotować nowe propozycje. Poza klasycznymi białymi podkoszulkami z bawełny, modne są te z napisami, kolorowymi nadrukami, z krótkim lub długim rękawem, albo w ogóle bez rękawów. W damskich szafach obok podkoszulków z klasycznym dekoltem spotykamy te w szpic, w serek i typu cap. Natomiast w męskiej garderobie oprócz wzorów klasycznych najczęściej znajdziemy koszulki polo. Tą różnorodność łączy jedno – praktyczność i wygoda. Warto też wspomnieć, że odnajdą się w każdej stylizacji. Takie już są t-shirty: stylowe i ponadczasowe.