Cafe Pineska

Zabiegi na usta

ustaUsta są dla większości kobiet ogromnie ważne. W końcu, ze względu na swoje „strategiczne” położenie, są bardzo widoczne, dlatego też każdy, chcąc nie chcąc, zwraca na nie uwagę. Im bardziej więc usta „odbiegają od normy” zdaniem ich właścicielki, tym większe kompleksy mogą powodować. Obecnie jednak dzięki zabiegom z zakresu medycyny estetycznej można zrobić dosłownie wszystko – powiększyć, zmniejszyć, nadać odpowiedni kształt, kolor…

Dlaczego usta są tak ważne?

Usta, podobnie jak i piersi, są w pełni kobiecym atrybutem. Im bardziej są one ponętne, wyraziste, jędrne, tym pewniej czuje się ich właścicielka. Przeważająca ilość zabiegów dokonywanych na ustach, to zabiegi powiększające je i nadające im odpowiednią sprężystość.

Kwas hialuronowy na ratunek!

Jednym z popularniejszych zabiegów, dzięki którym można nie tylko powiększyć usta, ale także nadać im pożądany kształt oraz sprężystość, jest zabieg z wykorzystaniem stabilizowanego kwasu hialuronowego. Ze względu na to, że kwas hialuronowy występuje w organizmie człowieka (i to między innymi właśnie jego niedostatek powoduje utratę jędrności skóry), jest on bezpieczny. Zabieg wykonuje się poprzez wstrzykiwanie kwasu w usta, oczywiście w bardzo małych dawkach. Ze względu na to, że kwas hialuronowy wchłania się do organizmu, efekty utrzymują się zazwyczaj do roku, a następnie zabieg należy powtórzyć – choć nawet, gdy kwas wchłonie się całkowicie, raczej nie ma szybkiego powrotu do stanu identycznego sprzed zabiegu.

Zabieg i po zabiegu

Zabieg nie wymaga podania silnego znieczulenia, a jedynie wykonuje się miejscowe znieczulenie, przykładowo kremem znieczulającym. Nie jest to zabieg bolesny czy inwazyjny, więc nie trzeba się go obawiać. Po zabiegu, zwłaszcza w przypadku szczególnie wrażliwych osób, mogą pojawić się drobne siniaki i oczywiście zaczerwienienie. Wszystko to powinno jednak minąć już po kilku dniach. Przez jakiś czas po zabiegu należy chronić usta, tzn. zrezygnować z opalania (w tym z solarium), z nakładania na usta szminki czy błyszczyka.

Tekst: Ewelina Galoch

Fot:Guido Fuà

Exit mobile version